Dobrusia, moje oczko w głowie, moja mała iskierka, moje ,,żywe sreberko", dziś w nocy...za niespełna 3 godziny skończy 3 latka.
Nie potrafię powiedzieć, kiedy ten czas tak szybko zleciał, jak to się stało, ze moja córeczka będzie jutro obchodziła kolejne urodziny:-).
Pamiętam ten dzień, 11 maja 2013 roku. Minęła północ, wątpiące spojrzenie mojego zaspanego męża ,,czy to JUŻ"? Błyskawiczna podróż samochodem do oddalonego o pół godziny drogi szpitala, i jest...nasze ukochane 3800 gram prawdziwego szczęścia. Co prawda w wypisie ze szpitala, mamy dodany kod resortowy ,,poród uliczny", gdyż nasza druga latorośl postanowiła przywitać świat na parkingu szpitalnym
:-).
Jeszcze wtedy nie byłam świadoma tego, jak bardzo zmieni ONA nasze, dość poukładane do tej pory życie. Co prawda starsza o 3 lata córka, która już była z nami, dodawała jemu kolorów, jednak pojawienie się Dobrusi jeszcze bardziej dodało mu pikanterii.
Do końca nie wiedzieliśmy, ze pojawi się w naszym domu druga córeczka:-), było to co prawda moim WIELKIM marzeniem, ale nie sądziłam, że mam aż tyle szczęścia aby to marzenie się spełniło. A jednak:-).
O 2.20 powitaliśmy różowego i krzyczącego brzdąca. Łzy szczęścia i wzruszenia popłynęły mi po policzku. W życiu płaczę sporo, pewnie to za sprawą wrodzonej nad-wrażliwości ale 4 wzruszenia (jak do tej pory), pamiętam najczulej i najwspanialej. Pierwszy raz gdy wychodziłam za mąż, drugi gdy urodziła się Hania, trzeci gdy pojawiła się Dobrusia, no i czwarty - gdy dołączyła do naszej gromadki Gaja. Mam cichą nadzieję, że będzie mi dane wzruszyć się w podobny sposób choć raz jeszcze.
Tak sobie patrze teraz na moje śpiące ,,prawie 3 letnie" szczęście i myślę, ze los dał mi bardzo wiele. Chwilami pojawia się myśl, że znacznie więcej niż na to sobie zasłużyłam.. Że to wielki kredyt, który kiedyś spłacić będę musiała. Być może tak właśnie jest. Staram się cieszyć każdym wyjątkowym dniem z moimi pędraczkami. A gdy przychodzą trudne chwile, bo przychodzą i nie sprawdzę się w roli dobrej mamy - bo i tak bywa, myślę sobie, że to lekcja w szkole cierpliwości i cenne doświadczenie na przyszłość. Bo chcę się uczyć. Być dla Was moje maleństwa lepszą mamą. Dobrą, ciepłą i troskliwą. Mamą, do której się wraca z niepokojami, troskami, ale i wielka radością. Mamą która pokazuje wyjątkowość i dobro tego świata. Ja mam taką mamę. Mam nadzieję, że moje dziewczynki też...
Dziś wieczorem, gdy usypiałam moja prawie 3-letnia córeczkę, zapytałam co chciałaby dostać z okazji urodzin, powiedziała..,,mamusiu ja nie chcę zabawek, chcę tylko z powrotem do Twojego brzuszka":-)
Sto lat w zdrowiu i radości mój mały Gałganie:-)
mama



Przepięknie napisane, pisz Kasiu. Wspaniale to robisz! Właśnie pochłaniam Twoje wpisy, słyszę twój głos wypowiadający napisane słowa. Napisane najlepiej jak tylko można.
OdpowiedzUsuń