Uszyjesz mi skrzydła mamo....
Dziś będzie smutno, bardzo smutno...
Wczoraj, bo wielu tygodniach w bólu i cierpieniu odszedł nasz ukochany Dziadziu-pradziadziu naszych córeczek- Stanisław.
Na zawsze pamiętać go będziemy jako serdecznego, ciepłego i bardzo skrupulatnego Człowieka, jako naszego wspaniałego Dziadka.
Moi prawdziwi dziadkowie odeszli wiele lat temu, i tak naprawdę Dziadziu Stasiu (dziadziu mojego Męża), bardzo szybko skradł moje serce i stał się mi bliski. Jeszcze bliższy naszym córkom, zwłaszcza Dobrusi, która darzyła go szczególnym uczuciem.
Pamiętać będę, jak chętnie chodziła do niego po przedszkolu (Dziadziu mieszkał piętro pod nami), jak mu śpiewała przedszkolne piosenki, jak tańczyła w rytm muzyki z głośno grającego radio..
Jak z wypiekami na twarzy otwierała jego małą lodóweczkę w poszukiwaniu ukochanych wafelków w czekoladzie...jak wyjadała słone paluszki z wiaderka po śledziach...pamiętać to wiaderko będę długo, stało na stole, na brzegu...by Dobrusia mogła do niego sięgnąć...
Dziadku, dziękujemy Ci, że to wiaderko było zawsze pełne...
Dziękujemy, za wiatrak, który włączałeś jak przychodziły Dziewczynki, dziękujemy za to, że zawsze pokazywałeś im rybki w akwarium, godzinami mogłeś o nich opowiadać...podobnie jak o swoich ukochanych Sromowcach,.
Tak bardzo chleliśmy Cię tam jeszcze raz zabrać..wczesna jesienią, kiedy jest ciepło, i kolorowo-czyli tak jak lubiłeś...
Zamoczył byś nogi w bystrym Dunajcu, odwiedził przyjaciół...
Dlaczego się nam to nie udało Dziadku?...
Dziękujemy, ze opowiadałeś nam o swoim życiu, pokazywałeś swój świat, często mówiłeś o swojej kochanej mamie którą szybko straciłeś...
Pamiętam, jak całkiem niedawno mówiłeś, że chcesz do niej już iść...
Pewnie już jesteś, tam wysoko, w objęciach swojej ukochanej mamy...
Dziś Dobrusia, na wieść, że Cię już nie ma, bardzo płakała.
,,Ja chcę do Dziadzia Stasia, tam do nieba chcę..."
,,Uszyjesz mi skrzydła mamo?"
,,Polecę do niego tam.."
Tyle razy Dziadku mieliśmy przyjść, czekałeś zapewne...a nas nie było.
Za niedotrzymane obietnice, puste słowa, czasem te bardzo bolące, krzywdzące...
wybacz nam ukochany....
Dziadku Stasiu, wielkim zaszczytem było dla mnie móc Cie poznać.
Do zobaczenia.....
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.
Wczoraj, bo wielu tygodniach w bólu i cierpieniu odszedł nasz ukochany Dziadziu-pradziadziu naszych córeczek- Stanisław.
Na zawsze pamiętać go będziemy jako serdecznego, ciepłego i bardzo skrupulatnego Człowieka, jako naszego wspaniałego Dziadka.
Moi prawdziwi dziadkowie odeszli wiele lat temu, i tak naprawdę Dziadziu Stasiu (dziadziu mojego Męża), bardzo szybko skradł moje serce i stał się mi bliski. Jeszcze bliższy naszym córkom, zwłaszcza Dobrusi, która darzyła go szczególnym uczuciem.
Pamiętać będę, jak chętnie chodziła do niego po przedszkolu (Dziadziu mieszkał piętro pod nami), jak mu śpiewała przedszkolne piosenki, jak tańczyła w rytm muzyki z głośno grającego radio..
Jak z wypiekami na twarzy otwierała jego małą lodóweczkę w poszukiwaniu ukochanych wafelków w czekoladzie...jak wyjadała słone paluszki z wiaderka po śledziach...pamiętać to wiaderko będę długo, stało na stole, na brzegu...by Dobrusia mogła do niego sięgnąć...
Dziadku, dziękujemy Ci, że to wiaderko było zawsze pełne...
Dziękujemy, za wiatrak, który włączałeś jak przychodziły Dziewczynki, dziękujemy za to, że zawsze pokazywałeś im rybki w akwarium, godzinami mogłeś o nich opowiadać...podobnie jak o swoich ukochanych Sromowcach,.
Tak bardzo chleliśmy Cię tam jeszcze raz zabrać..wczesna jesienią, kiedy jest ciepło, i kolorowo-czyli tak jak lubiłeś...
Zamoczył byś nogi w bystrym Dunajcu, odwiedził przyjaciół...
Dlaczego się nam to nie udało Dziadku?...
Dziękujemy, ze opowiadałeś nam o swoim życiu, pokazywałeś swój świat, często mówiłeś o swojej kochanej mamie którą szybko straciłeś...
Pamiętam, jak całkiem niedawno mówiłeś, że chcesz do niej już iść...
Pewnie już jesteś, tam wysoko, w objęciach swojej ukochanej mamy...
Dziś Dobrusia, na wieść, że Cię już nie ma, bardzo płakała.
,,Ja chcę do Dziadzia Stasia, tam do nieba chcę..."
,,Uszyjesz mi skrzydła mamo?"
,,Polecę do niego tam.."
Tyle razy Dziadku mieliśmy przyjść, czekałeś zapewne...a nas nie było.
Za niedotrzymane obietnice, puste słowa, czasem te bardzo bolące, krzywdzące...
wybacz nam ukochany....
Dziadku Stasiu, wielkim zaszczytem było dla mnie móc Cie poznać.
Do zobaczenia.....
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.
piękne wspomnienia
OdpowiedzUsuńpłacze, i przez te łzy kiepsko się czyta. Pięknie napisane.
OdpowiedzUsuń